Forum www.dedek.fora.pl Strona Główna www.dedek.fora.pl
sesja
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Sesja NR 10 (Podsumowania)

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.dedek.fora.pl Strona Główna -> Sesja Krzysia / D&D / Podsumowania sesji
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Krzysiek




Dołączył: 13 Gru 2015
Posty: 374
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 22:33, 16 Wrz 2016    Temat postu: Sesja NR 10 (Podsumowania)

23-25 Kythorn

Norak dołączył do Chika i pomagał mu w szukaniu informacji na temat Pogromców Smoków.

Z braćmi Noraka i Doricka było lepiej i lada dzień mogli wracać do Wielkiej Rozpadliny

Tordin wreszcie się przebudził i poczuł lepiej. Po krótkim opisie sytuacji i problemów z jakimi borykać się będą Młoty Sprawiedliwości, kapłan Moradina (który jak się okazało najlepiej pamiętał treść listów przeczytanych przez Noraka w kopalni srebra) zdecydował że oczekując na wieści z Iltkazaru zajmiecie się sprawą Delzimmer.

To handlowe miasto w którym już raz starliście się z nieumarłymi skrywało wiele tajemnic, których odkrycie mogło dać wam kilka odpowiedzi.

Następnego dnia rano postanowiliście wyruszyć do miasta. Cały dzień lotu na hipogryfach zakończył się szczęśliwie w targowym mieście.

Jednak miasto wyglądało inaczej. Wcześniej nie było tutaj pustych domostw. W powietrzu było czuć pewien niepokój.

Szybko zostaliście dostrzeżeni przez miejscowe siły porządkowe, niejaką Nagrę. Strażnicy poprosili was o postępowanie zgodne z prawem i stawienie się przed obliczem Oldyla Belarka (którego podejrzewaliście o zdradę). Nie chcąc łamać prawa Tordin zdecydował byście poszli za nimi. Po drodze doszło do niespodziewanego zwrotu akcji. Stojący w zaułku niziołek o czarnym eleganckim kapeluszu i miejskich szatach dobrej jakości, z szarmanckim uśmiechem zawołał was do siebie.

Kilka chwil później znajdowaliście się w karczmie Mały Wojownik, gdzie od Huberta Trzyzębnego (według informacji Husara, był on przywódcą gildii złodziei działającej w mieście) dowiedzieliście się kilku informacji na temat sytuacji w mieście.

Po pierwsze nieumarli zaczęli atakować w nocy już nie tylko karczmę, a zwykle domostwa i mieszkańców. Hubertowi się to bardzo nie podobało bo jak stwierdził sprzedaż ,,skarpetek" nie idzie mu wtedy za dobrze. Opisał wam sytuacje szlachty i ich skomplikowane powiązania. W mieście rządzi ród Jathletów który zawsze może liczyć na poparcie Belarków. Harlahaunowie najbardziej tracą na tej sytuacji. A Olaudranowie nie zajmują się za bardzo polityką. Na pozycję Jethletów największy wpływ miał tajemniczy brat głowy rodu Malthorn. To jego dom ostatnio chcieliście zbadać. Hubert opisał go jako bardzo tajemniczą i niebezpieczną postać, która prawdopodobnie ma związek z nieumarłymi. Dowiedzieliście się również że przed jego wyjazdem odwiedził go dziwny mężczyzna o jaszczurczej twarzy. Rozpoznaliście go była to ta sama osoba z którą starliście się kilka dni temu w kopalni.

Po kilku głębszych doszliście z Hubertem do porozumienia. Mieliście oczyścić miasto z nieumarłych (a jak od niego się dowiedzieliście głównym ich źródłem było mauzoleum na cmentarzu, które notabene Oldyl kazał zamurować, co jednak nic nie dało).

Ponieważ mieliście zwiedzać grobowiec poprosiliście Huberta o speca od pułapek. On zgodził się na ten warunek licząc że wam się uda. Rano miał się zjawić pod karczmą jego człowiek.

Kiedy mieliście się już udać na spoczynek, słyszeliście odgłosy walki na zewnątrz, a po chili do karczmy wszedł siwobrody krasnolud z wielkim oburęcznym toporem na plecach.

Jak się okazało był to jeden z tutejszych milicjantów, który pracował tu honorowo dla bezpieczeństwa mieszkańców. Był mocno nieokrzesany i mało rozgarnięty, ale bardzo poczciwy. Zapytaliście się czy by wam nie pomógł. Dla niego to był zaszczyt iść w bój z wyznawcami Moradina. Nazywał się Rudolf.

Rano w karczmie spotkaliście się z niejakim Rudym. Niski dość niepozorny niziołek o wielu piegach właśnie gromadził wytrychy i sprzęt do rozbrajania pułapek. Wydał się sympatyczny i rzeczowy.

Kiedy już myśleliście że Rudolf się nie zjawi on podciągając spodnie biegł za wami. Okazało się że zna Rudego, którego kiedyś sprał za kradzież sakiewki. Mimo to wybaczył mu chodź jak było widać lubił się go czepiać.

W piątkę zmierzaliście na cmentarz....

Weszliście do tajemniczego grobowca miejskiego. Rudy mimo pewnych obaw starał się sprawdzać kolejne drzwi , a Rudolf szedł w pierwszym szeregu zaraz przy Dorick.

Początkowo było cicho i ponuro. Rudy za jednymi z pierwszych drzwi usłyszał szuranie charakterystyczne dla zombich . Faktycznie za tym drzwiami było kilkunastu zombich, ale jakby odmienionych, o białej bladej skórze i czarnych niczym bulgocząca słoma oczach. Stało się dla was jasne że to nie normalne nieumarte stwory jakie znacie z wcześniejszych potyczek. Tordin (i Dorick) wiedział tylko tyle że nazywane są Potępiecami i że zgładzenie ich to nie taka prosta sprawa bo nawet po rozczłonkowaniu wracają do pełni sprawności, a ich odporność na ogień i zimno nie ułatwia zadania. Prócz tych powolnych umarlaków w sali był jeszcze inny od którego biła mroźna aura, raniąca was co chwila. Jego uderzenie odbierało siły życiowe, ale nie Dorick, który był na takie ataki niewrażliwy. Udało wam się sforsować dwie takie bliźniacze sale, poczym ruszyliście dalej.

Husar i Tordin odkryli tajemne przejście prowadzące do innych nieznanych mieszkańcom komnat. Te okazały się bardzo tajemnicze. Rudy w wielkich potach zneutralizował zabójczą pułapkę. Jedno z pomieszczeń zostawiliście w spokoju widząc w nimi chmary wielkich latających nieumartych komarów.

Kolejna komnata była najbardziej tajemnicza. Była to wysoka wieża w której pułapka spowodowała odwrócenie grawitacji. Dostało się przede wszystkim Rudemu. Ale i biegnący na pomoc Dorick otrzymał cios. W wieży odnaleźliście ukrytą u góry komnatę w której Husar odnalazł dwie tajemnicze fiolki. Kolejne pomieszczenie było pełne trujących grzybów , a za nim wielkie mroczne czarne drzwi. Tym razem pułapka na drzwiach przypominająca mrocznego żniwiarza trafiła Doricka, ten jednak jakby wcale jej nie poczuł. W następnej komnacie stoczyliście walkę z mrocznymi widmami, a po niej spenetrowaliście ostatnie pomieszczenia.

Odnaleźliście w nich grób i ciało Oldyla Belarka. Ciało było jakby poddawane mocy nekromancji w dziwnym szklanym słoju. Cale pomieszczenie było pełne rożnych dziwnych tworów. Od martwych płodów, do narządów wewnętrznych o różnym stopniu rozkładu.

Jasne stało się dla was że trzeba postawić szlachtę na nogi i zamknąć te sprawę.

PD za sesje:

Walki – 4080

Odgrywanie – 800

Odgrywanie naprawdę było na bardzo dobrym poziomi oby tak dalej.
Ponieważ nikt nie wyróżnił się na tyle by otrzymać nagrodę wszyscy dostajecie dodatkowe 600 PD

Razem PD 5480


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Krzysiek dnia Śro 20:26, 21 Wrz 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.dedek.fora.pl Strona Główna -> Sesja Krzysia / D&D / Podsumowania sesji Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin